Pismo ukazuje się od 1992 roku



 SZKOLNY

                      DONOSICIEL

Pismo ukazuje się w SP w Lotyniu

Od chwili powstania światło dzienne ujrzało 58 nr "Szkolnego Donosiciela". Zwykle ukazuje się sześć rocznie. Od kilku lat każdy to 28-32 str. formatu A4 oraz dodatki: "Donosik" - dla najmłodszych oraz (nieregularnie) "Kartki ze Szkolnych Zeszytów".

redaktor naczelna- Karolina Bronakowska


nasza redakcja

KONKURSOWE OSIĄGNIĘCIA REDAKCJI
„SZKOLNEGO DONOSIELA”


  1. Wyróżnienie w wojewódzkim konkursie na najlepszą gazetę szkolną szkół podstawowych w woj. pilskim organizowanym przez PDK i „Tygodnik Pilski” –Piła 1995 r.
  2. II m. w Ogólnopolskim Konkursie Gazet Szkolnych o „Pałuckie Pióro” – Wągrowiec 1996 r.
  3. I m. w wojewódzkim konkursie na najlepszą gazetę szkolną szkół podstawowych w woj. pilskim organizowanym przez PDK i „Tygodnik Pilski” –1996 r.
  4. Wyróżnienie dotacją finansową przez Fundację Stefana Batorego i Fundacje „Wyzwania” w ogólnopolskim konkursie gazet szkolnych – Warszawa 1996 r.
  5. III m. w Ogólnopolskim Konkursie Gazet Szkolnych o „Pałuckie Pióro” – Wągrowiec 1997 r.
  6. >
  7. I m. w wojewódzkim konkursie na najlepszą gazetę szkolną szkół podstawowych w woj. pilskim organizowanym przez PDK i „Tygodnik Pilski” –1997 r.
  8. Główna nagroda w ogólnopolskim konkursie gazet szkolnych organizowanym przez Fundację Stefana Batorego i Fundację „Wyzwania” – Warszawa 1998 r.
  9. I nagroda w ogólnopolskim konkursie pisma „Angorka” pt. „Potęga Prasy” – 1998r.
  10. I m. w wojewódzkim konkursie na najlepszą gazetę szkolną szkół podstawowych w woj. pilskim organizowanym przez PDK i „Tygodnik Pilski” –1998 r.
  11. IV m. w IV Ogólnopolskim Konkursie na Gazetę Szkolną „Nasza Gazeta” – Katowice 1998 r.
  12. II m. w Ogólnopolskim Konkursie Gazet Szkolnych o „Pałuckie Pióro” – Wągrowiec 1998 r.
  13. I m. w Ogólnopolskim Konkursie Gazet Szkolnych o „Pałuckie Pióro” – Wągrowiec 1999 r.
  14. I. m. w I Powiatowym Konkursie Gazet Szkolnych „Gazetka” organizowanym przez redakcję „Aktualności Lokalnych” 2000
  15. Wyróżnienie „Szkolny Pulitzer 2001” w Zachodniopomorskich Spotkaniach z Prasą Szkolną – Szczecin 2002 r.
  16. II m. w Ogólnopolskim Konkursie Gazet Szkolnych organizowanym przez MDK im J. Korczaka w Krakowie -Kraków 2002 r.
  17. I m. w Ogólnopolskim Konkursie na Gazetę Szkolną „Nasza Gazeta” – Katowice 2002 r.
  18. I. m. w III Powiatowym Konkursie Gazet Szkolnych „Gazetka” organizowanym przez redakcję „Aktualności Lokalnych” 2002



NAJWAŻNIEJSZE REDAKCYJNE WYDZRZENIA
Z LAT 1992 – 2002

(fragment scenariusza imprezy zorganizowanej z okazji
rozpoczęcia 10. roku działalności redakcji – X 2001)

Lotyń październik 1992 r.

Dorota Nowak Paulina Matysiak
Dwie uczennice Szkoły Podstawowej w Lotyniu, Paulina Matysiak i Dorota Nowak, szantażując nauczyciela p. Andrzeja Miłoszewicza, groźbą, że już nigdy nie będą się uczyć j. polskiego, przekonują go do zostania opiekunem szkolnej gazetki, która miała się – o zgrozo!!! – nazywać "Defekt Szalonego Mózgojada". Zdesperowany nauczyciel zgodził się na to, ukrywając przez wiele lat ten fakt przed swoją żoną, która, gdy się tylko o tym dowiedziała, kierując się staropolskim: Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie, założyła własną gazetę.
Defekt Szalonego Mózgojada

Z kroniki kryminalnej:
Styczeń 1993. Opóźnia się wydanie „Defektu...” – ponieważ gazeta jest pisana ręcznie, niezbędne są wciąż nowe i dobrej jakości cienkopisy. Niestety, ktoś podwędził zapas 3 ostatnich, trzymanych na „czarną godzinę”.
3. numer „Defektu...” rozszedł się jak świeże bułeczki. Tu i ówdzie rozlegają się jednak głos,, że gazeta jest zbyt szara i za chuda. Redaktorki naczelne, zapytane o te godna pożałowania zarzuty, odpowiedziały przed naszymi kamerami: „To dlatego, że nie stać nas na kolorowe flamastry i kartki do kserowania. Z tym również mamy ciągłe problemy: szkolna kserokopiarka wciąż jest niedysponowana, a nikt nie chce kserować za darmo...”. Sprawę pozostawiamy bez komentarza...
Dwóch lat pracy trzeba było, żeby „Szkolny Donosiciel” zaistniał na rynku gazet szkolnych. Wyróżnienie otrzymane w konkursie na najlepszą gazetę szkolną szkół podstawowych w woj. pilskim organizowanym przez Pilski Dom Kultury i „Tygodnik Pilski” w październiku 1995 r. wprawiło w euforię dyrektora szkoły, Włodzimierza Choroszewskiego, który udzielił naszej stacji następującej wypowiedzi: „Nie jestem zdziwiony, od początku stawiałem na ten zespół. Z konsekwencją budujemy gazetę, o której już niedługo usłyszą nie tylko w Pile. Jeszcze tylko kilka wywiadów – ze mną – i Złota Bąbka będziemy najlepsi!”.

Lotyń, luty 1996.

Redakcja po raz pierwszy przyznaje nagrodę o nazwie „Złota Bąbka”. Otrzymuje ją m.in. p. J. Kałuża, po czym przekazuje redakcji takie pieniądze, że ta kupuje sobie pierwszy, z prawdziwego zdarzenia, dyktafon.

Wrzesień roku 1996. Okonek.

Dwie dziennikarki „Szkolnego Donosiciela”, które dziś można by ukarać za uprawianie terroryzmu słownego, dopadły w okoneckiej szkole posła Marka Borowskiego i przygwoździły go pytaniem: Panie Pośle! Skoro Okonek ma już komputery, to kiedy pojawią się one w Lotyniu?”. Jaki był skutek takiej napaści? Rok później poseł Borowski otworzył w Lotyniu salę komputerową, a sześcioro redaktorów „Donosiciela” wysłał przy pomocy prezydentowej J. Kwaśniewskiej, żeby się od nich na jakiś czas uwolnić, na 10 dni na Cypr.

Grudzień 1996.

400 zł nagrody, wyróżnienie od Fundacji Stefana Batorego i Fundacji Wyzwania i wielce obiecującą znajomość Państwa Wajdów przywiozły ze sobą Paulina Nassan i Urszula Płudowska z 3-dniowego wyjazdu do Warszawy. Wydarzenie zarejestrowała i pokazała w wieczornych „Wiadomościach” TVP.

Kraków. Maj roku 1997 r.

 Redakcja Donosiciela najeżdża Kraków po raz pierwszy. Zaczyna spotkaniem z p.Krystyną Zachwatowicz w jednej z najsłynniejszych krakowskich kawiarni w Sukiennicach, a kończy japońskim posiłkiem w centrum sztuki i techniki „manggha”. Ale uczestnicy tamtej wyprawy na pewno zapamiętają długo niezwykłą wizytę w Piwnicy pod Baranami. Wieczorem, tego samego dnia, kiedy obiegła Kraków wieść o śmierci Piotra Skrzyneckiego, o legendarnym piwnicznym czarodzieju opowiadał „Donosicielom” p.Andrzej Wajda, a specjalny koncert koncert, tylko dla nich, zagrał p.Leszek Wójtowicz.

Październik 1997 r.

No i pofrunęli. Na Cypr. Samolot był nie byle jaki, bo rządowy. Asy lotyńskiego dziennikarstwa nawet w powietrzu nie próżnowały. Lot na Cypr spędziły w kabinie pilotów, a drogę powrotną na zasypywaniu pytaniami p.J.Kwaśniewskiej. A po wylądowaniu w Polsce przytrafiła się im jeszcze przygoda: znikły ich bagaże. Zanim się znalazły, cztery godziny spędzili w pałacu prezydenckim, głównie telefonując do Lotynia: Mamo, tu Ania, mówię z Pałacu Prezydenckiego...

Warszawa, kwiecień 1998 r.

Redakcja Szkolnego Donosiciela nawiązała, na razie jednostronny kontakt z ulubionym warszawskim teatrem swego opiekuna – Teatrem Buffo. Pan Miłoszewicz ryzykuje nawet sporymi pieniędzmi, żeby poznać jego twórcę, P.Janusz Józefowicza. Jak to robi??? Po otrzymaniu głównej nagrody w Ogólnopolskim Konkursie Gazet Szkolnych organizowanym przez Fundację Stefana Batorego i Fundacje Wyzwania proponuje towarzyszącym mu uczennicom pójście do Teatru Buffo. Potem w hallu teatru pozostawia swoją słynną zieloną teczkę z czekiem na 1600 zł w środku. Po zakończeniu przedstawienia, już na ulicy, niby przypadkiem odkrywa brak teczki. Postanawia wrócić do teatru, ale możliwe jest tam już tylko wejście przez garderobę. Tam właśnie ma miejsce pierwsza słynna i bardzo osobista rozmowa naszego nadredaktora z p.Józefowiczem. Jej treść do dziś jest nieznana...

Październik 1998 r.

Przedstawiciele „Donosiciela” mają nadzieję na zrobienie kariery w telewizji. Do Lotynia przyjeżdża bowiem ekipa „Teleranka”, żeby nakręcić o redakcji program. Ostatecznie najbardziej fotogeniczne okazują się strusie, a najbardziej medialny jest dyrektor szkoły. Redakcja nie marnuje jednak czasu: operator kamery Mikołaj Nesterowicz i dźwiękowiec Stanisław Kolenda, udzielają jej niezwykle interesującego wywiadu.
Reportaż o redakcji ukazuje się w niedzielnym „Teleranku”.

Lotyń, 18 grudnia 1998 r.

Szkoła zapachniała bigosem! I to jakim! Swojskim! Z grzybkami! Rodzice przynieśli go do szkoły cały wielki garnek, a redakcja „Donosiciela”, która tego dnia zamieniał się w teatralną trupę, wystawiła „Śniadanie w Soplicowie”, aby uczcić 200. rocznicę urodzin wieszcza Adama. Podczas spektaklu, zgodnie z Mickiewiczowskimi przepisami, parzono także kawę (szkoda że podawano ja w plastikowych kubkach) i warzono jaja. Tego dnia szkoła w Lotyniu była jak soplicowski dwór, w którego wszystkich salach i pokojach roznosiła się woń bigosu, potrawy nie lada, co to się „z jarzyn dobrych sztucznie składa”.

Maj 2000 r. Karkonosze.

Redakcja wyjeżdża na 5 dni w okolice Jeleniej Góry i omal nie staje się sprawcą naukowego skandalu. 4 maja miejscowe media donoszą:
O krok od niezwykłego odkrycia była grupa naukowców, badająca dzieje zamku Chojnik. Przeczesując krzaki, otaczające dumne ruiny starej warowni, natknęli się na czapeczkę z daszkiem posiadającą oryginalny napis „Wiedza Powszechna”. Jej wygląd skłaniał naukowców ku twierdzeniu, że co światlejsi mieszkańcy Chojnika już za czasów Bolka II rozczytywali się w książkach tej zasłużonej oficyny wydawniczej. Niestety, teoria ta upadła po kilkunastu minutach, gdy okazało się, że czapeczka należy do opiekuna redakcji gazety szkolnej, która przebywała na Chojniku na wycieczce. Załamani naukowcy stawiają sobie od tamtego czasu pytanie: Jak coś takiego można donosić do naszych czasów?

Lotyń 23 czerwca 2000 r.

-relacja pochodzi z serwisu niechętnej nam rozgłośni pirackiej i podajemy ja tylko dlatego, że obowiązuje nas rzetelność dziennikarska: No i przyszła kryska na matyska. Tak się ta redakcja „Donosiciela” rozpanoszyła w świecie, tak się najeździła, a to do Warszawy, a to do Krakowa, a to tu, a to znowu tam, że p.Andrzej Wajda i p.Krystyna Zachwatowicz postanowili być tym razem szybsi i sami zjechali do Lotynia. Cóż by ta bidulka, redakcja „Donosiciela” poczęła bez swych nauczycieli i rodziców. Wiadomo: jak Polak głodny, to zły, a jak najedzony, to tryska humorem. Więc gości podjęto po staropolsku. Ponaglany do wyjazdu p.A.Wajda odpowiadał więc żonie: A mnie tu dobrze...

Maj 2001 r. Warszawa, okolice placu Trzech Krzyży

Warszawska policja zatrzymała w okolicach autobusowego przystanku grupę młodych ludzi, tańczących i śpiewających znany przebój wkurzonego anioła z wybitnego brazylijskiego serialu pt. „Zbuntowany anioł”. Niepokój stróżów porządku wzbudziło nie zachowanie grupy, ale to, że szczególnie głośno śpiewali „Dwa razy dwa to dla mnie pięć!”, a ich opiekunowie w ogóle nie reagowali na tę wierutną matematyczną bzdurę. Opiekunom tych młodych ludzi, dwojgu nauczycielom ze SP w Lotyniu i nauczycielce z Publicznego Gimnazjum trzeba by zadać pytanie: „Czy Państwo jeszcze uczą?”

Chyba jeszcze uczą, bo dziwnym zbiegiem okoliczności, jakby się tak dobrze rozejrzeć, to wszystkich troje dziś tu widać...

Proszę Państwa; w bliżej nieokreślonym miejscu trwa właśnie uroczysta gala, na którą zaproszeni zostali najwytrwalsi czytelnicy „Szkolnego Donosiciela”. Łączymy się z naszą wysłanniczką na tę imprezę. Karolino, czy mnie słyszysz?

Oczywiście, że cię słyszę. Proszę Państwa. Na apel naszej redakcji do tych, którzy posiadają pierwszy, wydany przed 9 laty, pierwszy numer naszej gazety, która nie nazywa się tak jak dziś, tylko „Defektu Szalonego Mózgojada”, odezwały się trzy osoby. Jeżeli te osoby przez 9 lat nie wyrzuciły ze swego domu tych kilku przygotowanych przez Agatę i Dorotę kartek, to znaczy, że coś one znaczą. Chcielibyśmy podziękować im za wieloletnie oddanie naszej redakcji i wręczyć specjalne kubeczki z następującą adnotacją: 10. rok czytam „Szkolnego Donosiciela”! Pani Czesiu, Pani Tereso, prosimy o przyjęcie naszych upominków! Trzecią osobą, a właściwie parą, są państwo Kalutowie, którym kubeczek przekażemy jutro.

To tyle, oddaję głos do studia.

To na dziś już wszystkie informacje. O, nie, przepraszam, jeszcze tylko jedna wiadomość z ostatniej chwili. Będzie to małe sprostowanie:
W związku z mającą się ukazać w niektórych gazetach szkolnych, głównie w „Szkolnym Dzwonku”, kierowanego przez Elżbietę M., informacją, że na moim polonistycznym i redakcyjnym biurku panował będzie od dziś porządek taki jak w tej chwili, oświadczam: nie będzie.

Podpisano: AM

Żegnamy Państwa – do następnego razu, np. za kolejne 5 lat.